W Polsce żyły jaguary, czyli jak Jaskinia Biśnik odsłania zaginiony świat wielkich kotów

29.01.2014


W dzisiejszej faunie Polski próżno by szukać wielkich kotów rodem z afrykańskiej sawanny czy azjatyckiej dżungli. Najroślejszy krajowy przedstawiciel rodziny kotów, ryś, osiąga rozmiary sporego psa, jednak daleko mu posturą i „majestatem” chociażby do pumy czy lamparta, o lwie czy tygrysie nie wspominając. Dlatego tym ciekawsze wydają się odkrycia będące rezultatem trwających ponad 20 lat interdyscyplinarnych wykopalisk w Jaskini Biśnik. Badania, prowadzone pod kierunkiem prof. Krzysztofa Cyrka z Instytutu Archeologii Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu dostarczyły niezwykle bogatego materiału archeologicznego i paleontologicznego, dokumentującego (z pewnymi przerwami) historię człowieka na tle przemian przyrodniczych w ostatnich 350-300 tys. lat. Dokładna analiza szczątków, prowadzona przez pracowników Zakładu Paleozoologii Uniwersytetu Wrocławskiego (dr Adrian Marciszak, dr Paweł Socha, dr Krzysztof Stefaniak, wcześniej również prof. Teresa Wiszniowska) pozwoliły na zidentyfikowanie ponad 100 gatunków ssaków.

Wśród zachowanych szczątków stwierdzono obecność trzech wielkich kotów z rodzaju Panthera, będących dla większości ludzi przykładem klasycznego, wielkiego drapieżnika. Z Jaskini Biśnik pochodzą pierwsze i jak do tej pory jedyne stwierdzenia jaguara i lamparta z obszaru Polski. Wymarły jaguar (Panthera gombaszoegensis) był masywnym, 150-200 kilogramowym kotem wielkości afrykańskiej lwicy, który na kontynencie europejskim był obecny od ok. 2 mln lat. Współczesny jaguar (Panthera onca), żyjący jedynie w Ameryce Centralnej i Południowej, znany jako ”przekłuwacz czaszek”, wykorzystuje silnie umięśnione szczęki i masywne, długie kły do miażdżenia czaszek ofiar i przegryzania twardych pancerzy gadów. Drugi ze znalezionych kotów to lampart (Panthera pardus), przykład wszechstronnego i łatwo adaptującego się oportunisty. Można rzec, iż jest to kot w rozmiarze idealnym: wystarczająco mały, by przeżyć polując na niewielkie ofiary jak ptaki, małpy czy gryzonie. Jednocześnie jest on na tyle duży, by skutecznie bronić swojej zdobyczy i zabić zwierzę ważące blisko 900 kg.

Ostatni z tej „wielkiej trójki” to plejstoceński lew (Panthera spelaea), prawdziwy olbrzym o masie ciała samców 350-500 kg i rozmiarach krowy. Porównanie wielkości tych trzech kotów dobrze ilustruje fakt, iż w przypadku tego gatunku mówimy raczej o kocie rozmiarów dużego niedźwiedzia. Oprócz kolosalnych wręcz wymiarów, kot ten odznaczał się również wyjątkowo silnie rozwiniętą muskulaturą i atletyczną budową ciała. Jego pojawienie się w Europie ok. 700 tys. lat temu miało obok wielu innych czynników, takich jak np. zmiany klimatyczne, niebagatelne znaczenie w ostatecznym wyginięciu jaguara w Europie i Azji. Pełna wersja artykułu dostępna jest pod linkiem

Autor tekstu:

dr Adrian Marciszak
Zakład Paleozoologii, Instytut Biologii Środowiskowej, Wydział Nauk Biologicznych, Uniwersytet Wrocławski, ul. Sienkiewicza 21, 50-335 Wrocław, Poland, email: amarcisz@biol.uni.wroc.pl